zagięcie
  1. logo Inaczej mówiąc
  2. pobierz książkę w pliku pdf (5mb)
Rafał Gręźlikowski

Życie jest piękne

Jest mistrzem Polski w wyciskaniu sztangi leżąc i ma na swoim koncie ponad 100 medali w kilku dyscyplinach sportu. Ale kiedy 15 lat temu w wyniku choroby nowotworowej stracił nogę, myślał, że przegrał życie

Rafał Gręźlikowski żartuje, że po amputacji już nie da się wstać z łóżka lewą nogą.

Latem chodzi w krótkich spodenkach, więc proteza od razu rzuca się w oczy. On nie zwraca jednak uwagi na ciekawskie spojrzenia.

Proteza jest niemal doskonała. Jeśli Rafał założy długie spodnie, nikt nie pozna, że nie ma nogi. Zwłaszcza że jeździ konno i na rowerze, wspina się po górach.

Proteza jest sterowana komputerem, który 50 razy na sekundę zbiera dane z podłoża i je przetwarza. Procesory w kolanie upodabniają jej ruchy do ruchów zdrowej nogi. Kosztowała ponad 100 tys. zł. Udało mu się ją kupić jedynie dzięki wsparciu brytyjskiej fundacji Medical Aid for Poland.

Początek

Rafał ma 20 lat. Służy w marynarce wojennej, marzy o elitarnej jednostce specjalnej. Ból nogi przychodzi nagle i nie mija. Gdy już nie może go wytrzymać, mówi przełożonym. Uważają, że miga się od służby. Dostaje dodatkowe wachty, co ma go skutecznie zniechęcić do symulowania. Ból jednak potężnieje, Rafał zaczyna utykać. Dostaje pozwolenie na wizytę u lekarza. Ten przepisuje maści przeciwbólowe, które nie pomagają. Potem drugi lekarz. Potem trzeci, który wreszcie zleca zdjęcie RTG. Po badaniu Rafał od razu zostaje wysłany do szpitala. Najpierw do wojskowego w Gdańsku, potem w Warszawie. Na końcu jest warszawskie Centrum Onkologii i chemioterapia. Po trzeciej dawce chemii lekarze decydują, że konieczna jest amputacja. Mają usunąć tylko fragment kości strzałkowej lewej nogi, jednak podczas operacji dochodzi do zatrzymania krążenia w nodze. Rafała trzeba przewieźć do innego szpitala, gdzie przez całą noc lekarze będą próbowali udrożnić mu tętnice. Nie uda się. Rano zdecydują o amputacji – 10 cm nad kolanem.

Dziś wspomina, że zastanawiał się, czemu właściwie nie uciekł ze szpitala przed operacją. Miałby nogę. To prawda, że chorą, ale jednak miałby ją.

– To był dla mnie dramat. Służyłem przecież w wojsku, uprawiałem sport, ważna była dla mnie sprawność fizyczna. Osoby niepełnosprawne postrzegałem jako w pewien sposób gorsze, przegrane, bez prawa do szczęścia. I nagle stałem się jedną z nich – wspomina.

Pierwsza proteza

Po amputacji nie chce z nikim rozmawiać, z nikim się spotykać. Zostawia go dziewczyna – mówi, że nie widzi z nim swojej przyszłości.

Przełom następuje, gdy w telewizji widzi migawkę z zawodów sportowych osób niepełnosprawnych. Kupuje sobie sprzęt rehabilitacyjny przypominający siłownię: ławeczkę i sztangi. – Pomyślałem, że może jest jeszcze dla mnie jakiś świat, że znajdę ludzi podobnych do mnie – przyznaje.

Powoli zaczyna wychodzić z domu. Początkowo o kulach, bo proteza jest skrajnie niepraktyczna, ma przez nią poobcieraną skórę w pachwinie. Na ulicy wiele osób zatrzymuje go, współczując utraty nogi, co jest prawie nie do zniesienia. Któregoś dnia zaczepia go małżeństwo, już chce ich zbyć, ale oni proponują mu protezę po swoim synu. Dowiaduje się, że chłopak miał wypadek, w którym stracił nogę. Nie dał sobie z tym rady i popełnił samobójstwo. Dzięki dwóm elementom z tej podarowanej protezy, udaje się stworzyć nową dla Rafała. Zaczyna normalne chodzić. Zaczyna znów wierzyć w siebie.

Sport

Dwudziestolatek potrzebuje dowodów na to, że nadal jest coś wart. Ćwiczy więc. Znajduje w Gdańsku klub sportowy dla niepełnosprawnych. Zaczyna brać udział w zawodach. Stopniowo odbudowuje sprawność fizyczną. Próbuje sił w wielu dyscyplinach: carlingu, unihokeju na wózkach, a potem, gdy ma już lepszą protezę – w biegach, rzucie dyskiem, oszczepem i kulą, kulturystyce, podnoszeniu ciężarów. I to właśnie podnoszenie ciężarów okazuje się najważniejsze.

Nie tylko uprawia wyczynowo sport, dużo też jeździ na rowerze trasą wzdłuż plaży, ściga się ze sprawnymi. – Było lato, zawsze zakładałem krótkie spodenki, nie wstydziłem się już amputacji. Wręcz przeciwnie: chciałem wykrzyczeć, że mam swoje pragnienia i niezależnie, czy jest noga, czy proteza, to chcę je realizować – opowiada.

Sukcesy w sporcie podbudowują go psychicznie. Dziś jest m.in. mistrzem Polski w wyciskaniu sztangi leżąc, zdobył też Puchar Europy. Jego życiowy rekord to 195 kg.

A że jest wysoki, szczupły i nie ma wyglądu ciężarowca, to zdarza się, że przed zawodami zauważa lekceważące spojrzenia. – Czasem ktoś nie wierzy, że mogę dużo podnieść. Po zawodach widzę jego zdziwienie – śmieje się.

Zamki

– Tak się złożyło, że dopóki byłem sprawny, byłem raczej pesymistą; teraz ciężko mi jest zdjąć uśmiech z twarzy – zauważa. Co mu dało siłę? Na pewno sport. Bo od niego wszystko się zaczęło, ale na nim nie skończyło. – Świat ma mnóstwo kolorów – napisał na swoim blogu (zamczyska.blog.onet.pl).

– Odnajduję zapomniane zamki, zwiedzam je, robię zdjęcia, staram się je ocalić od zapomnienia. Spisuję zasłyszane od ludzi legendy – opowiada.

Pociąga go też rycerstwo. Co roku jest na polach Grunwaldu, w barwach zakonu krzyżackiego bo – jak mówi – ktoś przecież musi być po drugiej stronie.

Życie

Dziś Rafał ma żonę, z zawodu pielęgniarkę, trójkę dzieci, w tym dwójkę starszych z jej pierwszego małżeństwa. Nigdy nie przeszkadzało jej to, że mąż ma protezę.

Najmłodszy syn ma 10 lat. Rafał był nieraz zapraszany do szkoły, do której chodzi syn, żeby opowiadać o swoich pasjach, sporcie, pokonywaniu barier. Z synem grają w piłkę, jeżdżą na rowerze. Rafał cieszy się, że wciągnął go w swoje pasje, także te literackie.

Od niedawna pracuje jako specjalista w branży medycznej, pomaga osobom po amputacjach dojść do siebie, przyzwyczaić się do protezy, zdobyć na nią pieniądze, nauczyć się w niej chodzić.

– Nie zastanawiam się, kim bym był, gdyby 15 lat temu nie zaatakował mnie nowotwór. Po co tracić czas na takie myślenie? – mówi. Przypuszcza, choć może to dziwnie zabrzmi, że pewnie nie miałby tylu pasji, nie patrzyłby w taki sposób na życie jak teraz. I dodaje: – Może nie miałbym odpowiedniej hierarchii tego, co rzeczywiście jest ważne: rodzina, bliscy, marzenia. Dziś wcale nie chciałbym w swoim życiu niczego zmienić. Jest piękne.

wywiad | do góry | porada