zagięcie
  1. logo Inaczej mówiąc
  2. pobierz książkę w pliku pdf (5mb)
Joanna Grochowska

Mówmy prostymi zdaniami

Joanna Grochowska jest psycholożką, terapeutką, wiceprezeską Zarządu Fundacji SYNAPSIS, członkinią Polskiego Towarzystwa Psychologicznego. Zajmuje się diagnozowaniem małych dzieci z podejrzeniem autyzmu, prowadzi terapię oraz konsultacje dla rodziców. Jest wykładowczynią na specjalistycznych szkoleniach z zakresu autyzmu.

Ola Rzążewska: Czy autystyk to ktoś zamknięty w swoim wnętrzu?

Joanna Grochowska: To pewien mit związany z tym, że dzieci z autyzmem były pokazywane w filmach i książkach jako odizolowane od otoczenia, zamknięte w szklanej kuli, przez którą nie mogą i nie chcą się przebić. Podczas gdy tak naprawdę są to osoby zwykle bardzo zainteresowane otaczającą je rzeczywistością i innymi ludźmi. Chcą mieć znajomych i przyjaciół, tylko nie potrafią nawiązywać kontaktu w sposób adekwatny do sytuacji. Czasem ich zachowanie wydaje się nam dziwaczne, czasem aroganckie, obcesowe czy bardzo ekscentryczne. I właśnie to powoduje, że często są bardzo samotne.

To znaczy, że osoby z autyzmem nie są nadmiernie skupione na sobie?

Wszyscy jesteśmy skupieni na sobie, ale istotą autyzmu jest to, że on nie pozwala na zrozumienie intencji innych ludzi, czyli tego, dlaczego ktoś zachowuje się w określony sposób i skąd się biorą jego emocje. Osoba z autyzmem nie potrafi przewidzieć reakcji drugiego człowieka, wciąż jest zaskakiwana i – co za tym idzie – nie umie się odnaleźć w nowej dla siebie sytuacji. Jeśli chce na przykład kupić bilet autobusowy, a sprzedawca zada jej pytanie, którego się nie spodziewała, będzie to dla niej trudne i może zacząć się denerwować.

Osoby z autyzmem często mają kłopot ze zrozumieniem reguł współżycia społecznego albo rozumieją je w sposób dosłowny. Jak nauczyciel zapowie klasówkę, a uczniowie pójdą go prosić o przełożenie sprawdzianu na inny termin, osoba z autyzmem nie będzie wiedzieć, dlaczego tak się stało – przecież umowa była inna. I pewnie zostanie to źle odebrane przez kolegów. Jeżeli w pracy obowiązuje zasada, że nie wolno rozmawiać przez telefon w sprawach prywatnych, a osoba z autyzmem zauważy, że ktoś tę regułę łamie, w dobrej wierze może pójść do przełożonego z tą informacją. I zrobi to nie w celu poprawienia swojej pozycji, ale dlatego, że nie rozumie, co się dzieje, czemu ktoś łamie zasadę.

Na jakie jeszcze bariery komunikacyjne możemy natrafić?

Wśród dobrze funkcjonujących osób z autyzmem są takie, które używają języka bardzo sprawnie. Nieźle sobie radzą, kończą szkoły średnie, zdają maturę. Ale gdy się wsłuchamy w ich słowa, okaże się, że mówią głównie o tym, co je interesuje. Gdy skierujemy rozmowę na inne tory, nie będą jej podtrzymywać, raczej spróbują wrócić do swojego ulubionego tematu.

Mają w zapasie pewien zestaw pytań, którymi operują, ale jak się okaże, że już zapytali o pogodę, o zdrowie, o zainteresowania i o to, co się ostatnio komuś przydarzyło, nie wiedzą, co dalej. Brakuje im elastyczności i nie potrafią wykorzystać tego, co zostało powiedziane, by rozmowę pociągnąć dalej.

Czy osoby z autyzmem mają też problem z rozumieniem abstrakcyjnych pojęć?

Zdecydowanie tak. Komunikaty traktują rzeczywiście dosłownie, choć wiele też zależy od konkretnego człowieka. Jak współpracownik powie: "O rany, zaraz mi pęknie głowa", osoba z autyzmem może się wystraszyć i zdenerwować, że stanie się coś złego. Możemy spotkać osobę z autyzmem, która rozumie pewne żarty, ale to nie znaczy, że inna będzie w stanie zrozumieć jakikolwiek dowcip. Generalnie wszystkie pojęcia abstrakcyjne mogą im sprawiać trudność. To dlatego m.in. mają kłopoty z rozumieniem emocji. Bo jak prosto, konkretnie i jednoznacznie wyjaśnić, czym jest miłość, przyjaźń, smutek?

Pewnie osoby z autyzmem nie za dobrze radzą sobie z ironią?

To prawda. Często nie są w stanie zrozumieć różnych aluzji. Na przykład jak urzędnik patrzy na zegarek i mówi: "Za pięć minut kończę pracę", większość z nas wie, że musi przyjść jutro.

Mama jednego z naszych pacjentów opowiadała o tym, że syn miał kłopoty na studiach, bo różne rzeczy traktował dosłownie. I jak chciał coś załatwić w dziekanacie, a panie mu mówiły: "Proszę przyjść za chwilę", to on wychodził, czekał pod drzwiami tyle, ile jego zdaniem trwa chwila i wchodził znowu. Zdarzały się nieprzyjemne sytuacje i komentarze na jego temat, bo nie zachowywał się jak inni studenci.

Osoby z autyzmem nie dopytują też o szczegóły. Jak w urzędzie pracy usłyszą, że nie ma dla nich żadnych ofert, uważają, że rozmowa jest skończona. Nie poproszą o dodatkowe wskazówki, czy o wyznaczenie kolejnego terminu spotkania.

Czy rzeczywiście wszyscy autystycy nie rozumieją przysłów i powiedzonek?

Część z nich potraktuje sprawę czysto zadaniowo i wyjaśni nam, co znaczy "nie wszystko złoto, co się świeci" albo "uderz w stół, a nożyce się odezwą". Ale nie będą potrafili zastosować tych zwrotów w rozmowie. Mają też kłopot z odczytywaniem komunikatów płynących z mimiki i gestów. Nie sprawdzają reakcji rozmówców na to, co mówią – tzn. nie patrzą na nich, a to jest traktowane jako zachowanie niegrzeczne.

Jak sobie radzą z przestrzeganiem hierarchii w szkole, urzędzie czy pracy?

Nie wszyscy używają form grzecznościowych "proszę pana", "proszę pani", czasem od razu przechodzą z kimś na "ty". Mają problemy z utrzymaniem dystansu – jeśli chcą powiedzieć coś dla nich ważnego, przysuwają się do rozmówcy. Przez wiele osób jest to odczytywane jako atak na ich przestrzeń osobistą, zresztą jak najbardziej słusznie.

A jak traktują podobne zachowanie wobec siebie?

Bardzo nie lubią, gdy ktoś inny narusza ich przestrzeń. Źle znoszą niespodziewany dotyk, poklepywanie po ramieniu, mogą odpowiedzieć na to krzykiem, czy próbować tego kogoś uderzyć, nawet jeśli to był przyjazny gest.

Co możemy poradzić osobom, które mają w swoim otoczeniu kogoś z autyzmem, by mogły się komunikować z nim jednoznacznie i skutecznie?

Trzeba się przede wszystkim zorientować, jakie możliwości mówienia ma konkretna osoba, i pamiętać, że nawet jeśli słabo mówi, to nie znaczy, że nas nie rozumie. Czasem może się zachowywać dziwnie, np. nie patrzyć na nas i mówić tylko do osoby, z którą przyszła, ale to nie znaczy, że nie słyszy i nie rozumie tego, co się do niej i o niej mówi.

A w przypadku grupy, na której się skupiamy, czyli dobrze funkcjonujących osób z autyzmem?

Część z nich sprawia wrażenie znacznie słabiej funkcjonujących, niż to jest w rzeczywistości. Choć bywa też odwrotnie. To, że ktoś nam nie odpowie na pytanie albo odpowie, naszym zdaniem, bez sensu i nie na temat, nie usprawiedliwia zwracania się do tej osoby jak do dziecka. Nie można mówić do dorosłych osób z autyzmem zdrobnieniami, trzeba przestrzegać form grzecznościowych. To, co mówimy, powinno być bardzo przemyślane, najlepiej, by były to krótkie wypowiedzi, pozbawione wszelkich językowych ozdobników.

Co możemy zrobić, by się upewnić, czy nasz rozmówca dobrze nas zrozumiał?

Możemy poprosić, by spróbował powtórzyć nasze słowa, a jeśli ma zrobić coś konkretnego – by je zanotował. Możemy też sami zapisać je dla naszego rozmówcy. Niezwykle przydatne są wskazówki wzrokowe – nazywamy je wizualizacjami. Mogą to być np. plany dnia, instrukcje, jak trafić w miejsce, w które ma się udać osoba z autyzmem. Jeśli możliwe jest dołączenie do komunikatów zdjęć, rysunków albo schematów – róbmy to. To bardzo ułatwia zrozumienie przekazu osobie z autyzmem, bo ona jest wzrokowcem. Są osoby, które świetnie sobie radzą, gdy ktoś im jasno wyznaczy, czym się mają po kolei zajmować. Ale jak już się uporają z segregowaniem korespondencji czy wpisywaniem danych statystycznych, może im nie przyjść do głowy, by powiedzieć: "Skończyłem, co mam dalej robić?". A przecież zwykle w pracy sami organizujemy sobie czas, nikt nam nie mówi co chwila, czym mamy się zajmować, nikt nas bez przerwy nie sprawdza. Bywa, że osoby z autyzmem są bardzo sprawne w robieniu pewnych rzeczy, np. w kserowaniu dokumentów. I wszystko jest dobrze do momentu, gdy w drukarce nie zatnie się papier.

Co się wtedy dzieje?

Może być tak, że ta osoba będzie stała koło drukarki i nic nie będzie robiła. Ani nie pójdzie na herbatę, ani nie przyjdzie jej do głowy, by sprawdzić, co się stało, czy poprosić kogoś o pomoc. Chyba że dostanie wcześniej instrukcję, jak postąpić w takiej sytuacji. Dlatego warto robić listy, na których osoba z autyzmem będzie mogła odhaczać kolejne czynności, rozpisane krok po kroku. Niektórzy z nas tak pracują, wpisując sobie kolejne zadania do kalendarza. Dla osób z autyzmem wszystko, co pozwala uporządkować świat, jest niezwykle pomocne.

reportaż | do góry | porada